Według samych Ewangelii synoptycznych (a więc nie według Jana), śmierci Jezusa towarzyszyły tajemnicze „znaki": ciemności, które ogarnęły ziemię na trzy godziny, zasłona w świątyni rozdarta na dwie części. Ma­teusz dodaje również trzęsienie ziemi, otwarcie się grobów, powstanie umarłych i ich wejście (z odpowiednimi Próbka pobierana natychmiast po opuszczeniu lądownika LM, na wypadek, gdyby astronauci musieli przerwać pracę na powierzchni Księżyca i powrócić na Ziemię. Wyjście astronautów na powierzchnię, przeprowadzenie EVA i powrót do lądownika. Praca na powierzchni z wykorzystaniem EMU (Extravehicular Mobility Unit). Namalowane na początku lat 50. freski wyobrażają Narodziny Jezusa, Pasterzy w drodze do Betlejem i Anioła obwieszczającego pasterzom narodzenie Jezusa. Sanktuarium Pasterzy na skraju tzw. Pola Pasterzy w pobliżu wioski Beit Sahour, położonej jest w miejscu bliskim zarówno chrześcijanom, jak i Żydom. Gdy Duch Święty wstąpił na pierwszych wierzących w Dniu Pięćdziesiątnicy, to nagle otrzymali moc, której potrzebowali aby naśladować Chrystusa, nawet do śmierci, jeśli sytuacja by tego wymagała (Dzieje Apostolskie 2.1-4; 4.31; 7.59-60). Naśladowanie Jezusa oznacza, że zabiegamy o to, by być jako On. Teksty Nowego Testamentu mówiące nam o powrocie Chrystusa pozwalają na dwie różne interpretacje: 1. Jezus powróci zakończyć ludzką historię i osądzić ludzi. 2. Jezus powróci najpierw ustanowić czas Pokoju i Królestwo Boże na ziemi (nie tak jak naiwnie i materialnie przedstawiają je Świadkowie Jehowy, lecz duchowo). Powrót ten byłby szczególną interwencją, trochę jak Mówię to dlatego, abyś się ustawicznie łączyła ze Mną przez miłość, bo to jest cel życia duszy twojej; akt ten polega na akcie woli; wiedz o tym, że dusza czysta jest pokorna; kiedy się uniżasz i wyniszczasz przed Majestatem Moim, wtenczas ścigam cię łaskami swoimi, używam wszechmocy, aby cię wywyższyć.” Dzienniczek, 576 xDd3HYx. Rekonstrukcja Świątyni Jerozolimskiej w czasach Heroda Wielkiego Ariely/CC BY żyli mieszkańcy rzymskiej prowincji Judea w czasach, gdy nauczał tam Jezus z Nazaretu? Ich życie koncentrowało się wokół synagogi, parali się rolnictwem i handlem, ale też życia Chrystusa Ziemia Święta, czyli Galilea, Samaria i Judea, teren o powierzchni ok. 20 tys. kilometrów kwadratowych, zamieszkiwało - zdaniem różnych historyków - od 600 tys. do miliona ludzi. W czasach ewangelicznych życie na tym terenie toczyło się według niemal tych samych reguł co kilka wieków wcześniej. Uprawiano ziemię, rzemiosło, handlowano, podróżowano i politykowano, a wszystko przenikało prawo i zwyczaje żydowskie. Co ciekawe, Żydzi nie mieli silnego przemysłu, choć już Salomon nazywany był królem miedzi (1 Kr 7,46), bowiem na jego polecenie odlewano miedziane naczynia dla żydowskiego świata stanowiła Jerozolima, ciasna, z wąskimi uliczkami, pozbawiona zieleni, prócz ogrodów Heroda i "ogrodu różanego". W ówczesnej Jerozolimie istniał cały labirynt przejść, uliczek i podwórek, w których gnieździły się wielodzietne z reguły rodziny. Właśnie rodzina stanowiła podstawę ówczesnego społeczeństwa. Zawarcie małżeństwa było podstawowym obowiązkiem mężczyzny, a celem obojga małżonków - pozostawienie po sobie jak najliczniejszego potomstwa. Niepłodność uważano bowiem za wyraz Bożego gniewu wobec kobiety lub całej dachy świątyniW Jerozolimie znajdowała się najświętsza budowla Żydów - świątynia. Ta z czasów Chrystusa była już trzecią z kolei. Miała 450 m długości i 300 szerokości. Wedle zapisów zbudowano ją niemal w całości z białego marmuru, a dach był pokryty złotymi blachami. Samo sanktuarium i otaczające je dziedzińce składały się z kilku części. Był zatem dziedziniec pogan (tylko w nim mogli przebywać nie-Żydzi), kobiet (tutaj musiały się zatrzymać) i Izraelitów mężczyzn. Całość - jak pisze Jan Gać w "Ziemi Świętej. Kulturowym przewodniku śladami Jezusa" - wywierała imponujące wrażenie na świątyni za czasów ewangelicznych miało zajęcie ok. 7 tys. kapłanów oraz ponad 10 tys. lewitów. Szczegółowe przepisy regulowały ich ubiór, wiek sprawowania poszczególnych funkcji w świątyni, zawieranie małżeństwa. Samych rodzajów kalectwa, które wykluczało ze służby kapłańskiej, było ponad sto. Kapłani podzieleni byli na 24 grupy, a każda z nich odpowiadała za tygodniową służbę w świątyni. Każdy Żyd po ukończeniu 20. roku życia musiał na utrzymanie świątyni łożyć co sześć miesięcy pół szekla - dowodzi Miriam Feinberg Vamosh w "Życiu codziennym w czasach Jezusa".Modlitwa była obecna w życiu Żydów na każdym kroku. Obowiązywała każdego mężczyznę od 13. roku życia i - co ciekawe - nie musiały jej spełniać kobiety, dzieci i niewolnicy. Przed jej rozpoczęciem pobożny Żyd nakładał tałes, czyli chustę modlitewną, na głowę i ramiona, a do czoła i ramienia przywiązywał tefilin, małe, skórzane pudełeczka, w których znajdowały się pergaminowe kartki z fragmentami Księgi Wyjścia i Księgi Powtórzonego Prawa. Twarzą stawał w kierunku Jerozolimy, a jeśli był w mieście - to twarz zwracał ku świątyni. W samej świątyni - ku miejscu najświętszemu, które było pustą przestrzenią. Nie brak naukowców, którzy śladu tefilinu doszukują się nawet na Całunie Turyńskim, czyli płótnie, w które zawinięte było ciało należącym całkowicie do Boga był siódmy dzień tygodnia, sobota, czyli szabat. Według Starego Testamentu zwyczaj obchodzenia cotygodniowego szabatu został wprowadzony u Izraelitów tuż po wyjściu z Egiptu do ziemi obiecanej (Wj 16,22-30), a nakaz świętowania szabatu Jahwe przykazał Mojżeszowi w Dekalogu otrzymanym na górze Synaj (Wj 20,8-11).Chleb, oliwa i winoBiblia nadaje rolnictwu rolę szczególną. Już w Księdze Wyjścia znajdują się liczne odniesienia do tego zajęcia. Nic dziwnego, ziarna zbóż były dla Żydów podstawowym produktem żywnościowym i handlowym. Z mąki pszennej pieczono chleby "pokładne", które mogli spożywać jedynie kapłani podczas szabatu, a z pośledniejszej, kukurydzianej, zwykłe pieczywo - podstawowy pokarm ludzi pisze Barbara Szczepanowicz w książce "Ziemia Święta. Geografia biblijna", rolnictwo stało na niskim poziomie technologicznym - skalista gleba nie nadawała się do uprawy przed oczyszczeniem z kamieni. Ponadto wieśniacy borykali się z wszelakimi rodzajami plag (częste klęski szarańczy), wiatrem (zwłaszcza wschodnim sirocco) i zarazami roślin. Towarami handlowymi, prócz ziarna zbóż, były głównie oliwa i wino. Biblijne rolnictwo, także to z czasów Nowego Testamentu, opierało się przede wszystkim na niewielkich gospodarstwach rodzinnych. Ich tradycja sięgała czasów, kiedy Hebrajczycy wkroczyli do ziemi obiecanej. Wtedy to każda rodzina otrzymała kawałek ziemi, którego nie mogła sprzedać. Miał być tzw. rodzinnym dziedzictwem (Pwt 19,14) i nie można go było sprzedać jako bezpośredniego daru od rolnictwem związane było pasterstwo, a z lektury Ewangelii można wyciągnąć wniosek, że było to najpopularniejsze ówczesne zajęcie. Podobnie jak rybactwo czy rzemiosło. Sam Jezus był cieślą, który to zawód odziedziczył po swoim prawnym ojcu Józefie. Do kategorii bogaczy zaliczano winogrodników i latyfundystów, o czym napomyka Ewangelia św. Mateusza (12, 1). Nienawiść do RzymuPrzypomnimy: Judea jako prowincja dostała się pod panowanie państwa rzymskiego w 63 r. przed Chrystusem. Od 6 roku rządził nią prokurator podległy legatowi Syrii. Rzymianie nie ingerowali szczególnie w wewnętrzne sprawy Żydów - najistotniejsze były dla nich spokój, płacenie podatków i rekruci. Ale Żydzi posiadali szczególne przywileje. Już Cezar za pomoc w wojnie domowej zwolnił ich z pewnych danin oraz z obowiązku dostarczania rekruta, Oktawian August zaś potwierdził te przywileje. Żydzi jako jedyni mieszkańcy imperium byli zwolnieni z oficjalnego religijnego kultu politycznej swobody był dla Żydów Sanhedryn, który mógł na przykład skazać na śmierć każdego cudzoziemca, nawet Rzymianina, który przekroczył próg świątyni przeznaczony tylko dla Żydów. W czasach Chrystusa większość w Sanhedrynie mieli saduceusze, stronnictwo żydowskie w konflikcie z faryzeuszami, interpretujące prawo na własny, czasem dość oryginalny sposób. Żydzi mieli też swoich rewolucjonistów. Historycy wspominają, że cesarskie przywileje nie robiły na Żydach najmniejszego wrażenia - nienawidzili Rzymian ze wszystkich sił. Ruch radykalnych zelotów, mający na celu wypędzenie Rzymian, sparaliżował w 6 roku niemal cała prowincję. Spokój zaprowadziły dopiero ekspedycje karne okupanta. Kwestia politycznych ambicji Żydów ujawniła się przy okazji procesu Jezusa. Gdy namiestnik Poncjusz Piłat dowiedział się, że Jezus jest Galilejczykiem, odesłał go do tetrarchy Galilei i Perei Heroda Antypasa. Tetrarcha przebywający w Jerozolimie był osobą prywatną. Tetrarcha odział Jezusa w drogie szaty i odesłał do Piłata. Obie strony były "uparte" - Piłat i Żydzi. Ewangelie podają, że prokurator użył fortelu - pozwolił Żydom wybrać więźnia, którego chcieliby uwolnić, ale Żydzi nie dali się nie zawsze było tak ugodowo. W piątym rozdziale Dziejów Apostolskich (5,36) czytamy, jak prokurator Kupidas Fadus (następca Piłata) zareagował na pielgrzymkę zorganizowaną przez niejakiego Teudasa. Gdy Teudas prowadził swoich zwolenników nad Jordan, rzymska jazda zmasakrowała uczestników pochodu. Można więc powiedzieć, że Judea była beczką prochu, która wybuchła dokładnie w 66 roku powstaniem przeciw Rzymianom. ***Zajrzyj do nowej NASZEJ HISTORII.[/b] Miesięcznik znajdą Państwo w kioskach i salonikach prasowych. Nowa NASZA HISTORIA na GRUDZIEŃTUTAJ - w serwisie mogą Państwo już teraz, nie ruszając się z domu, kupić e-wydanie Naszej Historii lub zamówić prenumeratę: także na profil Naszej Historii na FACEBOOKU i do obserwowania naszego konta na TWITTERZE. Nie tylko Judasz jest odpowiedzialny za śmierć Jezusa. Wśród winnych można umieścić również najbliższych mu uczniówTrudno jednak poznać motywy zdrady dwunastego apostoła. Badacze Pisma i bibliści podają kilka możliwych hipotezJezusa pojmano zaledwie kilkanaście godzin przed Paschą, stąd pośpiech, aby jak najszybciej go osądzić. Dlatego przesłuchiwano go nocą, a u Piłata zjawiono się tuż po wschodzie słońcaRodzaje kar, które wymierzono Jezusowi, wskazują, że skazano go według prawa rzymskiego, a nie żydowskiegoTen kilka chwil wcześniej opuścił salę. Jezus powiedział mu wówczas: "Co masz czynić, czyń prędko". Judasz na te słowa wstał i wyszedł z wieczernika. Swoje kroki skierował wprost do CzwartekByła to zdrada, która rozpoczęła wydarzenia, które w tych dniach katolicy wspominają w tajemnicy Triduum Paschalnego. Jest to opowieść o niespełnionych nadziejach, nienawiści, kłamstwie i zdradzie. Opowieść o najgorszych postawach z których - jak naucza Kościół - wypłynęło największe w historii uważał Jezusa za swoją szansę. Królestwo, o którym wielokrotnie nauczał Chrystus, miało być w mniemaniu apostoła instytucją całkiem ziemską. Liczył, że dzięki bliskości z nauczycielem będzie mógł liczyć na opłacalne stanowisko w strukturach "nowego państwa". W czasie wędrówek Chrystusa, słuchając jego nauk, zaczął rozumieć, że Jezus ma zupełnie odmienne właśnie postanowił pozyskać z bliskości z Jezusem tak dużo, jak to tylko możliwe. Był odpowiedzialny za finanse apostołów i - jak podaje wyjątkowo krytyczny wobec Judasza św. Jan - często podkradał powierzone mu pieniądze. Wciąż jednak było to dla niego zbyt mało. Wtedy właśnie dostrzegł szansę w wydaniu Jezusa kapłanom żydowskim. Czy mógł przewidzieć, czym się to skończy?Judasz wychodzi tuż po niezwykłej scenie, która miała miejsce podczas Ostatniej Wieczerzy. Był to moment tuż po obmyciu nóg apostołom. W trakcie tej manifestacji pokory Chrystus mówi: "Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy" (J 13, 10). Komentarz do tych słów, który można znaleźć w Biblii Tysiąclecia, tłumaczy, że "wykąpanie" oznacza przyjęcie nauki Jezusa oraz chrztu. Nogi w tym kontekście mają oznaczać grzechy powszednie, które gładzi Wieczerza na obrazie Leonardo da Vinci - © Creative CommonsSama obecność Judasza podczas ustanowienia Eucharystii jest wątpliwa. Jedynie z tekstu św. Łukasza wynika, że apostoł wyszedł na zewnątrz dopiero po kulminacji wieczerzy. Ten ewangelista jednak konstruuje swoją opowieść, grupując wydarzenia tematycznie, a nie chronologicznie. Można więc przychylić się do poglądu, że Judasza nie było już wtedy w pomieszczeniu, choć logiczniej byłoby uznać, że było inaczej. Na tę sprawę inne światło rzucają objawienia Anny Katarzyny tekstu objawień wynika, że Judasz przyjął chleb, który stał się Ciałem Chrystusa i wypił wino, które Jezus przemienił w swoją krew, w sposób, który dziś nazwalibyśmy komunią świętokradzką lub niegodną. To, jak czytamy w objawieniach bł. Anny Katarzyny, ostatecznie sprawiło, że apostoł wpadł w "moc Szatana".Nim jednak Judasz wyszedł z wieczernika, "Jezus doznał głębokiego wzruszenia" (J 13, 21) i zapowiedział, że jeden z jego uczniów go zdradzi. Apostołowie zaczęli się więc zastanawiać, o kim Chrystus może mówić. Dopiero na pytanie Jana: "Panie, kto to jest?" (J 13, 25), odparł, że to osoba, dla której umoczy kawałek chleba w został wręczony Judaszowi. Jak pisze ewangelista Jan, gdy zdrajca zjadł otrzymany kawałek chleba, wstąpił w niego szatan. "Jezus zaś rzekł do niego: »Co chcesz czynić, czyń prędzej!«. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział" (J 13, 27-28). Jan pytał Jezusa o zdrajcę szeptem, tak odpowiedział mu również sam Chrystus. Zebrani wokół apostołowie nie słyszeli więc zapowiedzi wręczenie kawałka chleba temu, kto ma go jedynie – jak to tłumaczy ewangelista – że Jezus tym gestem poprosił Judasza, aby ten (jako osoba odpowiedzialna za finanse) poszedł i kupił potrzebne rzeczy na zbliżającą się Paschę lub rozdał ubogim jedzenie. "A on po spożyciu kawałka zaraz wyszedł. A była noc" (J 13, 30).Judasz poszedł wtedy do arcykapłanów, którzy – co różnie opisują ewangeliści – wręczyli mu lub jedynie obiecali dać umówione wcześniej 30 i arcykapłaniSpisane przez Klemensa Brentano wizje błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich przytaczają opis spotkań Judasza z Radą i faryzeuszami. Wynika z nich, że to właśnie on najbardziej napierał na szybkie podjęcie "ostatecznego kroku".Arcykapłani i kapłani – mimo że apostoł był im użyteczny – nie byli przekonani co do jego propozycji. Traktowano go z pogardą i szyderstwem. Judasz jednak – zapewne zaniepokojony wydarzeniami ostatnich tygodni – starał się jak najszybciej zakończyć sprawę Jezusa. "Musicie pojmać Jezusa teraz albo nigdy" - miał wówczas mówić zdrajca. "Innym razem nie będę mógł wam Go wydać, bo już nie chcę Mu się pokazywać na oczy. I tak już ostatnimi dniami, a szczególnie dziś (w Wielki Czwartek – red.) Jezus sam i inni uczniowie półsłówkami przytyki i przycinki mi różne mi czynili, dając do poznania, że odgadują moje zamiary".Straszył również Radę, że po święcie Paschy Jezus powróci z liczną armią stronników i będzie chciał obwołać się królem. Wówczas zgodzono się na jego Judasz musiał zdradzić?Pytanie, czy zdrada Judasza była konieczna do zbawienia ludzkości jest kwestią, której teologowie do dziś nie są w stanie bezspornie rozstrzygnąć. Pojawia się tu z pewnością problem wolnej woli i planu Boga. Była zapewne możliwość, aby zbawienie przyszło na świat w inny sposób. Niekoniecznie przez Judasza. Trzeba też podkreślić, że nie on sam odpowiada za śmierć Jezusa. Później przecież Sanhedryn szukał fałszywych oskarżeń przeciwko Jezusowi, to Piłat i Herod nie mieli odwagi odmówić wydania wyroku śmierci. To lud Jerozolimy wolał Barabasza. Wina nie spoczywa więc jedynie na barkach Judasza, choć - jak mówił Jezus do Piłata - "większy grzech ma ten, który mnie wydał".Trzeba też zastanowić się, dlaczego w ogóle Judasz posunął się do zdrady? Wśród badaczy Pisma pojawia się kilka głównych teorii, które mogą odpowiedzieć na to pytanie. Najprostszą jest ta mówiąca o chciwości Judasza i chęci wzbogacenia się na srebrnikówKwota, którą za zdradę otrzymał Judasz ma również wymiar symboliczny. Odnosi się do dwóch starotestamentalnych tekstów. W Księdze Wyjścia trzydzieści srebrników to przewidziane przez Prawo odszkodowanie za zabicie niewolnika: "Gdyby zaś wół zabódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu trzydzieści syklów srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany" (Wj 21, 32). W skrócie więc była to cena za życie jednej z ostatnich ksiąg Starego Testamentu, w Księdze Zachariasza umieszczono proroctwo, które uznaje się czasem za zapowiedź kwoty, za którą Judasz sprzeda życie Mesjasza. "Potem zwróciłem się do nich: Jeżeli to uznacie za słuszne, dajcie mi zapłatę, a jeżeli nie - zostawcie ją sobie! I odważyli mi trzydzieści srebrników" (Za 11, 12).Zdrada swojego Mistrza to sprawa godna sowitej zapłaty. Do dziś naukowcy poszukują odpowiedzi na pytanie, ile tak naprawdę Judasz zarobił na śmierci Jezusa?Żydzi w czasach panowania rzymskiego nie mieli własnej waluty. Tę rolę pełnił denar, który zrobiony był ze srebra i był ozdobiony wizerunkiem cezara. Z tego właśnie powodu religijni Żydzi nie mogli zapłacić rzymską walutą za czynności religijne, nie godziło się wrzucać takich pieniędzy do skarbony. Z tego powodu przed świątynią w Jerozolimie stały kramy bankierów, którzy wymieniali denary na "walutę świątynną" - utożsamia się srebrniki z syklami, a więc żydowską jednostką monetarną. Jako że wcześniej była to miara wagi, przyjęło się mówić "sykl ze srebra", stąd też popularne określenie "srebrniki". Jedna taka moneta była zapłatą za cztery dni więc kwotę 30 srebrników uznać za fortunę. Dla porównania jeden talent srebra (ok. 35 kilogramów) składa się z 10 tysięcy denarów. Z kolei jeden srebrnik odpowiadał czterem denarom, co oznacza, że talent srebra to ok. 2,5 tysiąca sykli ze przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze nie jest to kwota oszałamiająca. W 2013 roku Ośrodek Badań nad Antykiem Europy Południowo-Wschodniej UW oszacował, że trzydzieści srebrników ma wartość około 10-12 tysięcy współczesnych była to więc kwota, za którą warto byłoby wkładać trud w skomplikowaną misję szpiegowania i zdrady Jezusa - która pociągnęła za sobą tragiczne MejsaszŻydowskie wyobrażenie Mesjasza było bliższe postaci króla, władcy, rewolucjonisty, który przyjdzie i wyzwoli naród od zwierzchności Rzymu. Oczekiwano kogoś podobnego Dawidowi, polityka, przywódcę, może nawet wojskowego. Judasz zapewne również miał podobne wymagania wobec przypisuje się przydomek Iskariota. Istnieją trzy hipotezy, które tłumaczą jego genezę. Pierwsza zakłada, że "Iskariota" pochodzi od miasta Keriot w południowej Judei, z której miał wywodzić się Judasz. Za tym faktem przemawia to, że również jego ojciec miał nosić identyczny przydomek. "Isz-Karioth" oznacza dosłownie "z Kariotu".Oznaczałoby to również, że późniejszy zdrajca Jezusa jako jedyny z grona apostołów nie pochodził z Galilei. Judasz musiał być więc bardzo zdesperowany, aby dołączyć do uczniów Chrystusa. Porzucił rodzinne strony i przeniósł się do zupełnie innej części Palestyny."Iskariota" jest zbliżone do aramejskiego słowa "iszkarja", które dosłownie oznacza kłamcę. Byłby więc to symboliczny przydomek nadany Judaszowi później, przez ewangelistów, aby podkreślić jego niechlubną rolę w dziele się również podobieństwo "Iskarioty" do słowa określającego krótki miecz "sicae". Takiej broni używali przedstawiciele skrajnych frakcji zelotów, a więc żydowskiego stronnictwa politycznego, które miało na celu walkę z rzymskim okupantem i Żydami, którzy okazywali im pomoc. Sam krótki miecz lub sztylet chowano pod szatą, a w tłumie za jego pomocą sztyletowano wybrane wcześniej Judasz rzeczywiście miałby należeć do zelotów, tłumaczyłoby to jego stosunek do Jezusa. Zeloci uważali, że zbrojna walka z okupantem ma przyspieszyć przyjście mesjasza, który ostatecznie wyzwoli Izrael. Być może Judasz dostrzegł w Chrystusie wybawiciela, jednak jego o nim wyobrażenie nie było koherentne z nauką mogła być więc aktem rozpaczy i rozczarowania człowiekiem, który - w mniemaniu Judasza - okazał się nieprzydatny. W opracowaniach teologicznych pojawiają się również hipotezy, z których wynika, że wydanie Jezusa miało być "zmuszeniem" go do pokazania swojej rzeczywistej siły. W obliczu zagrożenia Nazarejczyk miał wreszcie stać się mesjaszem z wyobraźni jest, że Judasz nie przewidział, że jego zdrada może skończyć się śmiercią Jezusa. Rozmawiał z kapłanami, znał więc ich opinie o nauczycielu i z pewnością dostrzegał ich plany wobec mógł mieć nadzieję, że pojmanie Jezusa - a niekoniecznie jego śmierć - doprowadzą do wybuchu zamieszek w mieście, do rozpoczęcia powstania przeciwko rzymskiej zwierzchności. Droga z Góry Oliwnej, gdzie pojmano Jezusa, prowadziła przez dzielnicę Ofel, która znana była z przychylności naukom Nazarejczyka. Widok uwięzionego Chrystusa miał być więc powodem do próby jego pochylić się nad tekstem ewangelii św. Łukasza. Przytacza on słowa Jezusa, który mówi o zbliżającej się zdradzie. "Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest ze Mną na stole" (Łk 22, 21) - ten fragment może być odczytywany dwojako. Jezus może mówić, że zdradzi go ktoś z grona apostołów, najbliższych mu osób lub... zdradzą go wszyscy momencie pojmania Jezusa opuścili go wszyscy jego wyznawcy, Piotr trzykrotnie się go zaparł. Zdrada Judasza - choć najstraszniejsza - nie była jedyną, która uderzyła w Chrystusa tamtego wieczora. Różnica polega jednak na tym, że jedenastu potrafiło wyjść z błędu, a Judasz popełnił Grobu Świętego - ATEF SAFADI / PAPGetsemaniJudasz powrócił niedługo do Ogrojca. Nie był już jednak sam. Prowadził grupę uzbrojonych mężczyzn, którzy mieli za zadanie pojmać apostoł – jak wynika z objawień bł. Anny Katarzyny – miał prosić o niewielką grupę zbrojnych, ponieważ nie chciał zwracać na siebie uwagi. Sami arcykapłani postanowili jednak, że kolejnych trzystu żołnierzy będzie pilnowało bram miasta i przemarszu orszaku z Jezusem przez dzielnicę Ofel, która znajdowała się na południe od ten sposób chciano udaremnić ewentualne próby odbicia pojmanego. Mieszkańcy tej części miasta mieli być gorliwymi zwolennikami pojmanie – przynajmniej początkowo – miało się odbyć spokojnie. Judasz nalegał, aby mógł sam wejść do ogrodu, a dopiero gdy pocałuje Jezusa, żołnierze będą mogli go że uczniowie nie powiążą jego gestu z mężczyznami, którzy wpadną wtedy do ogrodu. Miał wtedy – jak mniemał – uciec wraz z nimi, aby odsunąć od siebie wszelkie oskarżenia o zdradę – czytamy w objawieniach bł. Anny Katarzyny. Inne polecenia mieli jednak siepacze. Rozkazano im, aby przyglądali się temu, co robi Judasz. Obawiano się, że może wydać niewłaściwą osobę lub po prostu uciec z otrzymanymi wcześniej już zbrojna banda zbliżyła się do Jezusa, ten spytał, kogo szukają. Gdy odpowiedzieli, że Jezusa z Nazaretu – odparł: "Jam jest". Na te słowa, jak pisze Jan, oprawcy mieli cofnąć się i paść na ziemię. Błogosławiona Anna Katarzyna opisywała nawet, że żołnierze upadli "powykręcani jak cierpiący na padaczkę".Pojmanie Jezusa miało miejsce już około 2 w nocy. Orszak ruszył w stronę miasta. Aby dostać się do domu Annasza, gdzie miała odbyć się pierwsza część PiątekDokładna data śmierci Jezusa nie była znana przez niemal dwa tysiące lat. Konkretnej informacji nie pozostawili ani ewangeliści, ani apostołowie, ani ludzie młodego Kościoła. Ustaloną ją dopiero około 30 lat temu przez naukowców z Zakładu Metalurgii Uniwersytetu w są zgodni, że Jezus umarł kilka godzin przed początkiem szabatu, a więc musiał to być piątek. Ponadto wszystkie wydarzenia, które wspominamy w czasie Triduum, miały miejsce w okresie żydowskiej Paschy, która zawsze ma miejsce 15 dnia miesiąca nisan. Wcześniej obchodzono tzw. dzień ulega również wątpliwości, że śmierć Jezusa należy umieścić w latach, w których funkcję prokuratora Judei pełnił Poncjusz Piłat. Było to między 26 a 36 Jezus spożył ucztę paschalną ze swymi uczniami dzień wcześniej, to znaczy, w czwartek po zachodzie słońca (według rachuby żydowskiej był to już piątek). Ukrzyżowany natomiast został 14. dnia nisan, a więc kilka godzin przed rozpoczęciem Paschy. Świadczą o tym opisy ewangelistów: "Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać i móc spożyć Paschę" (J 18,28).Jezus zdawał sobie sprawę, że nie zdoła zasiąść do świątecznej wieczerzy w piątek po zachodzie słońca, dlatego postanowił zorganizować ją dzień jednak zapiski, które przeczą tej wersji. I tak u Mateusza znajdujemy taki opis: "W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali spożywanie Paschy? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie urządzam Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę" (Mt 26,17-19).Z kolei u św. Łukasza czytamy: "Tak nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: Idźcie i przygotujcie nam Paschę, byśmy mogli ją spożyć. (...) Oni poszli, znaleźli tak, jak im powiedział, i przygotowali Paschę" (Łk 22,7-8).Te sprzeczne opisy były przez wieki obiektem dyskusji biblistów. Dziś za datę ukrzyżowania przyjmuje się raczej 14. dzień miesiąca nisan, są jednak opinie, że stało się to dzień później. Oba te poglądy próbuje pogodzić hipoteza, według której Pesach sprawowano wówczas w dwóch terminach – faryzeusze w czwartek, zaś saduceusze w podstawowe informacje o umiejscowieniu w czasie śmierci Jezusa, możemy postarać się o wyznaczenie konkretnej dziennej daty według kalendarza gregoriańskiego. C. J. Humphreys i W. G. Waddington zdołali zrekonstruować żydowski kalendarz i okazało się, że 14. dzień miesiąca nisan między rokiem 26 a 36 wypadał w piątek: 11 kwietnia 27 r., 7 kwietnia 30 r. lub 3 kwietnia 33 nie miało miejsca w roku 27, ponieważ Jan Chrzciciel - jak wynika z ewangelii św. Łukasza - rozpoczął nauczanie dopiero w 28 lub 29 roku. Pozostają więc jedynie dwie daty: rok 30 lub 33. Data wcześniejsza jest jednak mało prawdopodobna, ponieważ po chrzcie Chrystusa do jego śmierci minęły trzy Paschy. Pozostaje jedynie data 3 kwietnia 33 podkreślają pisma Nowego Testamentu, w momencie śmierci Jezusa miało miejsce również zaćmienie księżyca. Ówczesne źródła wspominają o jednym takim zjawisku w tamtym okresie - wydarzyło się ono dokładnie 3 kwietnia 33 roku i miało trwać od 30 do 40 data miałaby również wymiar symboliczny. Liczba "3" to symbol boskiej doskonałości, natomiast numer miesiąca kwietnia ("4") odnosi się do ludzkości, jest znakiem przedstawiająca przebieg męki Chrystusa - © Creative CommonsSądMusiano się spieszyć. Do rozpoczęcia szabatu, a więc i paschalnej wieczerzy pozostało maksymalnie kilkanaście godzin. Tylko osądzeniu Jezusa przed świętem dawało szansę na uniknięcie rozruchów i niepokojów w społeczności miasta. Ludzie zajęci przygotowaniami do Paschy zapewne zwracali mniej uwagi na to, co działo się z samej nocy, podczas której pojmano Jezusa, w pałacu Annasza zebrał się Sanhedryn. Był on nazywany również Najwyższą Radą. W czasach Jezusa istniała już co najmniej od 200 lat, a w jej skład wchodziło 71 członków. Wśród nich było 23 uczonych w Piśmie, 23 kapłanów, 23 starszych, a także przewodniczący i jego początku swojego istnienia Sanhedryn miał doradzać królom i arcykapłanom, jednak z biegiem czasu uzyskał niepodważalny autorytet w kwestiach nocne posiedzenie Sanhedrynu było według pism żydowskich niedozwolone. Zabraniało się również wydawania wyroków skazujących w święta, a właśnie rozpoczynały się obchody żydowskiej traktat o Sanhedrynie podaje tylko jeden przypadek, w którym można wydać wyrok śmierci: było to bluźnierstwo, w którym wypowiedziano imię Boga. Jezus niczego takiego nie uczynił. I choć ostatecznie właśnie tak brzmiało oskarżenie przieciwko Chrystusowi, Żydzi nie mogli pozwolić sobie na wykonanie wyroku. W Jerozolimie przebywał prokurator judejski Poncjusz Piłat, który w imieniu władzy rzymskiej musiał zatwierdzić wyrok. Jednak co obywatela Rzymu, poganina, mogą obchodzić zarzuty o bluźnierstwo przeciwko żydowskiej świątyni i żydowskiemu Bogu?Nad ranem - zapewne około 5 - w siedzibie Wielkiej Rady rozpoczyna się druga część procesu Jezusa. Nie trwa zbyt długo, bo już o świcie, Chrystus jest prowadzony do PiłataPoncjusz Piłat mimowolnie staje się jednym z głównych aktorów pasji. Błyskotliwe, pozbawione uprzedzeń rozmowy z Jezusem tworzą obraz odważnego, intrygującego, ale i do granic pragmatycznego przekonać Piłata, arcykapłani musieli oskarżyć Jezusa o coś, co również w prawie rzymskim może doprowadzić do kary śmierci. Mogły to być czyny jawnej wrogości wobec państwa lub obraza i lekceważenie obywateli profesor Mariusz Rosik przekonuje, że jedynym sposobem na zabicie Jezusa było oskarżenie go o uzurpowanie sobie godności królewskiej w państwie rządzonym przez cesarza. Jednak gdy tylko Piłat dowiaduje się, że Jezus pochodzi z Galilei, postanawia odesłać go do Heroda Antypasa, który zarządzał tą częścią nie ukrywa, że niezmiernie cieszy go wizyta Jezusa i możliwość poznania się z nim. Miał - jak pisze Łukasz - zadawać mu wiele pytań. "Herod chciał koniecznie wydobyć coś z Jezusa; rozgadał się bardzo i powtarzał wszystko, co słyszał o Nim, a nawet używał pochlebstw. Wypytywał się Go o różne rzeczy, żądał, by uczynił przed nim jakiś znak. Lecz Jezus stał cicho ze spuszczonymi oczami i nie wyrzekł ani słówka" - czytamy w spisanych objawieniach bł. Anny Dolorosa w Jerozolimie - ATEF SAFADI / PAPGdy zdenerwowany postawą Jezusa, rozkazał wyprowadzić go z pałacu, rzucił jeszcze w stronę arcykapłanów: "Popełniłbym najcięższy grzech, gdybym zasądził tego człowieka". Wtedy Jezusa ubrano w purpurę i odesłano do nie istniał?Tam rzymski prokurator postanowił raz jeszcze postarać się o uwolnienie Jezusa. Tradycyjnie na Paschę wypuszczano na wolność ludowi Jerozolimy jednego z więźniów. Tym razem obok Piłata postawiono Chrystusa oraz Barabasza. Lud - po części podburzony przez faryzeuszy, po części przez samego Piłata - zdecydował się na oszczędzenie zbrodniarza (J 18,40), oskarżonego o zabójstwo i bunt (Mk 15,7; Łk 23,19) - był on więc powstańcem żydowskim, zwolennikiem siłowej walki o wolność. Być może - na co wskazuje Joseph Ratzinger - był nawet przywódcą jakiegoś rozruchu przeciw władzy rzymskiej. Czym Piłat rozsierdził lud? Dając im do wyboru dwóch skazańców, Jezusa określił mianem "króla żydowskiego" - to dla mieszczan był tytuł nie do przyjęcia, gdyż pojawili się w pretorium tylko w jednym celu. Chcieli uwolnić Barabasza, symbol ich idei walki o - jeden z najważniejszych komentatorów Pisma Świętego w pierwszych wiekach Kościoła - wskazywał, że w dawnych manuskryptach obok Chrystusa pojawia się nie Barabasza, a Jezus Barabasz. Z kolei samo imię Barabasz pochodzi od "bar", a więc syn oraz Abbasz - co połączone daje nam "syn Abbasa", co można rozumieć jako "syn ojca".Wielu komentatorów uważa, że nie istniał ktoś taki jak Barabasz, a lud jerozolimski dokonywał jedynie symbolicznego wyboru pomiędzy dwoma mesjaszami: Jezusem - który niósł naukę pokoju i miłości oraz Jezusem Barabaszem - rewolucjonistą, dążącym do wojny i przelewu krwi. I lud zdecydował podobnie jak Judasz kilka godzin Ratzinger w swojej monumentalnej pracy "Jezus z Nazaretu" pisał, że "wygląda to tak, (Barabasz - red.) był sobowtórem Jezusa, który na inny sposób wysuwa te same roszczenia. Zatem wyboru trzeba dokonać między Mesjaszem, który toczy walkę, przyobiecuje wolność i własne królestwo, i owym tajemniczym Jezusem, który głosi utratę samego siebie jako drogę do życia. Czy to dziwne, że masy dały pierwszeństwo Barabaszowi?".BiczowaniePostanowiono więc, aby Jezusa ubiczować. Miała to być próba zaspokojenia żądzy krwi Żydów. Piłat liczył, że widok ubiczowanego Nazarejczyka sprawi, że mieszkańcy Jerozolimy stracą ochotę na zabijanie kogokolwiek na kilka godzin przed zgodnie z prawem można było wymierzyć jedynie 39 uderzeń biczem. Z tego wynika, że Jezusa biczowano według zasad rzymskich. Na ciele osoby, której postać odcisnęła się na Całunie Turyńskim, można doliczyć się około 120 uderzeń. Jezusa biło dwóch mężczyzn o różnym unikali uderzeń w klatkę piersiową, bo to mogło doprowadzić do zgonu Jezusa - oznacza to, że byli biegli w swoich fachu i nie pierwszy raz wykonywali podobne kary. Biczowano dwoma rodzajami narzędzi. Flagrum taxillatum składało się z trzech rzemieni, na końcu których umieszczano dwie ołowiane kulki. Były więc to uderzenia mogące łamać kości i zadawać bolesne rany tłuczone. Potem używano również podobnych biczy, ale tym razem z rzemieniami, na końcu których zamontowane były metalowe haczyki, które dosłownie wyrywały kawałki zmaltretowanego Jezusa na powrót przywiedziono do Piłata, który znów ukazał go Żydom, mówiąc "Ecce Homo", "Oto Człowiek". Gdy jednak ponownie nie chciał wydać go na ukrzyżowanie, arcykapłani zarzucili mu, że przez taką decyzję sprawia, że nie jest przyjacielem cesarza. Wtedy Piłat ogłosił wyrok śmierci i umył ręce. Fakt, że Jezus został skazany na śmierć krzyżową, a nie ukamienowanie, oznacza, że de facto ukarany został według przepisów rzymskich, a nie KrzyżowaDroga krzyżowa Chrystusa rozpoczęła się od twierdzy Antonia, która znajdowała się na północno-zachodnim narożniku świątyni. Potem prowadziła ulicami Jerozolimy, do bramy w murach obronnych miasta. Droga nie była długa, a na Golgotę nie trzeba było się którą musiał pokonać Jezus, wynosiła około 700 metrów. Skazańcom przejście tego odcinka zajmowało około pół godziny. Sam Jezus mógł potrzebować nieco więcej czasu, zważywszy na jego stan po biczowaniu, głodzeniu i okrutnym traktowaniu. - ShutterstockStrażnicy mieli wątpliwości czy Jezusowi uda się dotrzeć na miejsce ukrzyżowania. Ledwo słaniał się na nogach, a częste upadki tym bardziej pogarszały jego stan. Gdyby umarł na jerozolimskiej ulicy, nie doszłoby do przybicia do krzyża, co zabrałoby "rozrywkę" żołnierzom. Stąd też pomysł, aby znaleźć Jezusowi pomocnika. Padło na Szymona, który wracał z pracy na być może nie niósł całego krzyża, a więc złożonego z dwóch belek, a jedynie jego poprzeczną część. Słup mógł być na stałe zamontowany w miejscu kaźni. Szymon więc nie tyle pomagał Chrystusowi w niesieniu drzewa, ale możliwe, że dźwigał go sam, a skazaniec jedynie szedł zapewne nie stał w gronie gapiów szydzących z Jezusa, bo wtedy mógłby w łatwy sposób odmówić pomocy. Ewangeliści podają jego pełne imię, co oznacza, że po przymuszeniu do niesienia krzyża, został chrześcijaninem i członkiem jerozolimskiej gminy jego dwa synowie – Aleksander i Rufus - dołączyli później do wyznawców Chrystusa i dziś są czczeni jako miejsce ukrzyżowania Jezus dotarł zapewne chwilę przed szóstą godziną dnia (według rachuby żydowskiej), a więc w niemal samo ewangeliści nie opisują Golgoty jako góry czy wzgórza, w powszechnej świadomości właśnie tak wyobrażane jest miejsce śmierci Jezusa. Z tego wynika również tradycja nazywania "Kalwariami" miejscowości i sanktuariów znajdujących się na wyniosłościach Marek nazywa Golgotę "miejscem". Wiadomo również, że odległość od niej do grobu Chrystusa nie była znacząca. Jan Ewangelista tłumaczy, że Jezusa złożono w miejscu, które nie było odległe od Golgoty – a wynikało to z obchodzonego w dniu śmierci Chrystusa dnia Golgoty widoczna pod ołtarzem - ATEF SAFADI / PAPW Jerozolimie czasów Jezusa Golgota znajdowała się poza murami miasta, jednak nie była to duża odległość. W tej okolicy umiejscawia się również grób była zapewne pozostałością po dawnym kamieniołomie. Robotnicy kując skałę, pozostawili jej słabszy fragment, który z biegiem czasu przyjął formę występu. Od jego mlecznej barwy zaczęto nazywać go Miejscem Czaszki. Było to miejsce, gdzie już od dawna wykonywano egzekucje na skazańcach. Zapewne z tego powodu w ścianach opuszczonego kamieniołomu wykuwano groby, aby składać w nich przybito do krzyża trzema lub czterema gwoździami. Nie przebijano środków dłoni, ale nadgarstek. Gwóźdź przebijał się przez lukę pomiędzy kośćmi i rozrywał znajdujące się tam nerwy, powodując niewyobrażalny ból. Ludzkie dłonie są zbyt słabe, ale udźwignąć ciężar ciała, więc rozerwałyby się, gdyby przebito ich przebicie dłoni sprawiłoby, że któraś z kości śródręcza mogłaby pęknąć. W ten sposób nie spełniłoby się proroctwo mówiące, że "kości jego łamać nie będziecie" (Wj 12, 46), które początkowo odnosiło się do baranka paschalnego na Deloche / PAPGrób AdamaMiejsce, które zwano Golgotą, powszechnie uważa się również za grób Adama. To właśnie w grocie znajdującej się tuż pod krzyżem Chrystusa miały spoczywać szczątki pierwszego po śmierci Jezusa rozpoczęło się trzęsienie ziemi, a skały zaczęły pękać, pierwsze krople krwi z krzyża spłynęły na czaszkę Adama, symbolicznie dokonując zbawienia ludzkości. Pęknięcie w strukturze Golgoty można dostrzec również dziś, podczas wizyty w bazylice Bożego pękniecie w strukturze Golgoty. Kaplica Adama - © Creative CommonsSame trzęsienia ziemi nie były na Bliskim Wschodzie rzeczą niezwykłą. To jednak miało zupełnie inny charakter niż pozostałe. Przede wszystkim stało się to w momencie śmierci Jezusa. Ponadto pęknięcia skał, które powstały w jego trakcie są pionowe. Zazwyczaj takie uszkodzenia przebiegają wzdłuż pokroju skał, najczęściej na granicy na KrzyżuW Ewangeliach wymieniono siedem mów, które wygłosił Jezus. Najbardziej intrygującą są słowa: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?"Ojciec Adam Szustak mówił w trakcie rekolekcji, które prowadził w bazylice oo. dominikanów w Krakowie, że według tradycji, każdy wierzący Izraelita miał obowiązek odmówić ten psalm nad napotkanym umierającym człowiekiem, a nawet w trakcie konania na krzyżu, nikt z obecnych nie rozpoczyna psalmu. Ojciec Szustak dowodził, że sam Jezus wówczas zaczął odmawiać go nad sobą. Treść modlitwy – która została spisana najwcześniej sześć stuleci przed Chrystusem – jest proroczym opisem śmierci że zmęczony, odwodniony i pobity Chrystus wyrecytował pełną treść psalmu. Była to z pewnością dla niego ważna modlitwa, ponieważ pierwsze jej zdanie wypowiedział po aramejsku, który był codziennym językiem na terenie Palestyny, a w liturgii używano zazwyczaj jednak Jezus rzeczywiście recytował pełną treść modlitwy, stojący pod krzyżem faryzeusze mogliby słyszeć słowa: "przebodli ręce i nogi moje" i widzieć Jezusa wiszącego na krzyżu. Psalmista, tworząc ten opis, nie mógł znać ukrzyżowania jako formy egzekucji. Ta pojawiła się w Palestynie dopiero za czasów psalmie padają również słowa o dzieleniu szaty i rzucania losów o suknię. Scena ta rozgrywała się tuż po ukrzyżowania, w niewielkiej odległości od miejsca, gdzie postawiono godziny szóstej (a więc w południe), gdy Jezus został przybity do krzyża, całą ziemię ogarnął mrok. Ciemności trwały do godziny dziewiątej, a więc momentu śmierci Chrystusa. Była to symboliczna ciemność, bo właśnie tego dnia po zmroku Żydzi mieli zasiąść przy stole, na którym składano baranka paschalnego. Jezus - jak naucza teologia - baranek paschalny został ofiarowany po zmroku, w ciemności, zgodnie z w momencie, gdy Jezus konał na krzyżu w świątyni jerozolimskiej trwało zabijanie baranków, które wieczorem mieli spożyć mieszkańcy modlący się przy Kamieniu Namaszczenia - ATEF SAFADI / PAPEwangeliści podają różne ostatnie słowa Jezusa. Mateusz pisze jedynie o tym, że "Jezus zawołał donośnym głosem" (Mt 27, 50), podobnie u Marka. U Jana ostatnimi słowami umierającego było: "Wykonało się!", Łukasz zaś przytacza: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego". Jezus w ostatniej chwili życia miał donośnie krzyknąć, co łączy się z hipotezą, że zmarł z powodu pęknięcia serca, które powoduje rozdzierający i Marek opisują znaki, które wydarzyły się w Jerozolimie tuż po zgodnie Jezusa. Zasłona Przybytku w jerozolimskiej świątyni miała w tym momencie rozedrzeć się przez środek. Teologowie uznają to wydarzenie za symboliczne zbliżenie Boga do ludzi. Zasłona, która do tej pory oddzielała zwykłych wiernych od sacrum, nagle przestała istnieć. Już nie tylko arcykapłan mógł zbliżyć się do pisze również o potężnym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło teren Palestyny. Wstrząsy miały doprowadzić do otworzenia się grobów, z których mieli wyjść zmarli i pojawić się w ten po części tłumaczą wizje bł. Anny Katarzyny, która tak opisuje ten moment: "Gdy Jezus z głośnym wołaniem oddał ducha w ręce Ojca Niebieskiego, widziałam jak dusza Jego w postaci świetlistej spłynęła po krzyżu do otchłani, otoczona gronem jasnych aniołów, między którymi poznałam Gabriela. Przybywszy do otchłani, wysłał Jezus zaraz wiele dusz, by wstąpiwszy w swe ciała, wyszły na świat upomnieć zatwardziałych grzeszników i dać o nim świadectwo".Obraz mękiNegatyw zdjęcia Całunu Turyńskiego - © Creative CommonsPiąta Ewangelia. Niemy świadek wszystkich zdarzeń, które dziś stanowią sedno i sens wiary katolickiej. Zapis męki, śmierci i zmartwychwstania. Od roku 1898, gdy po raz pierwszy sfotografowano Całun Turyński, jest on obiektem zainteresowania lnianego płótna możemy wyczytać przebieg tego, co spotkało Jezusa od wieczoru po przedwczesnej wieczerzy paschalnej aż do wielkanocnego poranka zmartwychwstania. Ewangelista Łukasz opisuje, jak podczas nocy w Ogrojcu "pogrążony w udręce, Jezus jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię" (Łk 22, 44).Istnieje termin medyczny, który opisuje przytoczone przez Łukasza (nawiasem mówiąc lekarza z wykształcenia) objawy. Hematidroza to stan, który bezpośrednio wynika z wycieńczenia fizycznego i psychicznego. Objawia się ona rozszerzonymi naczyniami włosowatymi, które pękają w pobliżu gruczołów potowych i wraz z potem wydostają się na skórę. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby ktoś pocił się krwią. I również na wizerunku Człowieka z Całunu widać, że powierzchnia twarzy jest zabrudzona pojmaniu, w domu Annasza w pewnym momencie jeden ze sług policzkuje Jezusa. Na płótnie można zauważyć odcisk sporego krwiaka w okolicy prawego policzka, widoczny jest również opuchnięty (najpewniej złamany) nos. Być może cios zadano nie dłonią, a raczej kijem lub krótką pałką - na to wskazuje rozległość twarzy dostrzec można również ślady po zaschniętych strużkach krwi, obrzęki na policzkach i czole, a także złamaną kość jarzmową, pęknięte łuki brwiowe oraz wyraźnie napuchnięte są również rany po koronie cierniowej. Jest ich około 50, są mało, ale głębokie - sięgały zapewne aż do kości czaszki. Nie była to również korona we współczesnym rozumieniu, a raczej "czapka", która okrywała głowę także od góry. Skóra, która pokrywa czaszkę, jest bardzo mocno unerwiona, kolce wbijające się w niej musiały więc powodować straszliwy z Manoppello - © Creative CommonsTwarz Chrystusa widoczna jest również na chuście z Manoppello. Uważa się, że Całun przedstawia Jezusa umęczonego, a Volto Santo to obraz zmartwychwstania. Na wzierunku utrwalonym na chuście nie widać już tak wyraźnie ran, oczy Jezusa są otwarte, więc był to materiał, którym owinięto głowę Chrystusa, gdy składano go do grobu lub chusta, której użyła św. Weronika. Co ciekawe jest ona utkana z bisioru, który często nazywa się morskim jedwabiem. Pozyskuje się go z małżów, a jego najważniejszą cechą jest odporność na barwniki. Wizerunek na chuście musiał powstać więc w sposób jeszcze mówi nam całun?Na wysokości lewej łopatki widać wyraźną, szeroką, krwawą wybroczynę, która jest zapewne wynikiem dźwigania poprzecznej belki krzyża, tzw. uwiecznił również upadki Chrystusa. Kolana są pozbawione skóry, obdarty jest również nos, co oznacza, że Jezus upadał wprost na twarz. Przy upadku nie mógł się osłaniać, ponieważ jego ręce były przywiązane powrozami do dotarciu na miejsce ukrzyżowania, z Jezusa zdarto szaty, które miał na sobie. Materiał przesiąknięty krwią i potem zdążył przykleić się już do ran i ciała. Gwałtowne zerwanie sprawiło, że stare zranienia otworzyły się na nowo i zaczęły wbijano do wcześniej przygotowanych otworów w belce. Najwyraźniej źle oceniono odległość pomiędzy dłońmi Jezusa i aby można było przybić go do krzyża, musiano gwałtownie pociągnąć jego prawe ramię, które wypadło ze wyjaśnia również, że stopy Jezusa były przybite razem, jednym gwoździem. Dostrzec można również ranę po włóczni Longina, którą przebito bok na siebie wizerunki z chusty i Całunu - © Creative CommonsNajbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci Jezusa jest nagłe zatrzymanie akcji serca, które pękło, a krew z jego wnętrza dostała się do osierdzia. Tam krwinki oddzieliły się od surowicy i po uderzeniu Longina wypłynęły na zewnątrz tworząc wrażenie, jakoby z rany wydostała się krew i zdjęto z krzyża i pochowano w grobie Józefa z Arymatei. Spieszono się, ponieważ do zmroku zostało niewiele czasu i zbliżała się uczta paschalna. Święto przejścia z niewoli do wolności i ze śmierci do pomoc dziękuję księdzu doktorowi Marcinowi Kowalskiemu. Korzystałem z następujących książek i artykułów:Joseph Ratzinger, Jezus z Nazaretu, Wydawnictwo m, Kraków 2007C. J. Humphreys, W. G. Waddington: Dating the Crucifixion. Nature 1983; 306: 743Klemens Brentano Żywot i bolesna męka Pana naszego Jezusa Chrystusa według widzeń świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich, tłum. ks. prof. dr Wojciech Galant, Wydawnictwo Dębogóra, Kraków 2014Biblia Tysiąclecia Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań 2000Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem". Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2005Z. Ziółkowski, Spór o Całun Turyński. Relikwia Męki Pańskiej w świetle najnowszych badań, Warszawa 1993(bmp)Źródło:OnetData utworzenia: 16 kwietnia 2022, 15:31Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj. Tegoroczna zbiórka na Ziemię Świętą odbędzie się 13 września, czyli już w najbliższą niedzielę. To istotny wkład Kościoła powszechnego w utrzymanie miejsc związanych z życiem Chrystusa. Fundusze przeznaczone są również dla działalności społecznej i charytatywnej Kustodii franciszkańskiej pośród lokalnych wspólnot. Eryk Gumulak SJ – Watykan Papieże Kościoła katolickiego, następcy rybaka z Galilei, zawsze zwracali szczególną uwagę na miejsca, które są świadkami życia, męki i zmartwychwstania Chrystusa, a także narodzin pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Troskę o te miejsca powierzono franciszkanom. W 1327 r. sułtan Malek An-Nacer powierzył braciom mniejszym kustodię Grobu Bożego; otrzymali oni także klasztor i kościół Narodzenia Pańskiego w Betlejem, a kilka lat później Wieczernik. W 1342 r. papieska bulla „Gratias agimus” Klemensa VII potwierdziła ich misję jako „strażników” Miejsc Świętych, w imieniu Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego. Jest to misja, którą franciszkanie prowadzą od 800 lat, aż do dzisiaj. Cenną pomocą dla działalności franciszkanów jest zbiórka na Ziemię Świętą, czyli „Collecta pro Locis Sanctis”, która zazwyczaj odbywa się w Wielki Piątek. Bracia wiernie czuwają nad Miejscami Świętymi i dbają o przyjmowanie pielgrzymów. Zajmują się także szkołami oraz szpitalami. Zabiegają także o godziwe warunki mieszkaniowe oraz tworzą miejsca pracy dla miejscowych chrześcijan. Solidarność jest dziś potrzebna bardziej niż kiedykolwiek. Kryzys spowodowany pandemią wywołał bolesny cios dla branży turystycznej i pielgrzymkowej w Ziemi Świętej. Wielu miejscowych chrześcijan żyje dzięki tej branży i nie ma obecnie pracy. Pozbawiona darów i dochodów ze strony pielgrzymów, Kustodia franciszkańska również znajduje się w trudnej sytuacji. Chrystus mówił, że królestwo jego jest nie z tego świata. Według Rycerzy Jezusa najwyraźniej chodziło mu o Polskę i chcą go w niej koronować. Jezus przybył do Ustronia w połowie maja 2011 r. Wbrew biblijnym przekazom jego przyjściu nie towarzyszyły żadne znaki. Wręcz przeciwnie. Osoby, które znały termin, trzymały go w całkowitej tajemnicy. Gdyż nie była to wizyta w stu procentach legalna. Konkretnie nielegalne było postawienie 10-metrowej, a z cokołem 20-metrowej figury Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata bez żadnych zgód, pozwoleń i konsultacji. W protestancko-katolickim regionie takie manifestacyjne akty wiary nie są mile widziane, więc trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się formalności. Protesty społeczne pewnie jakieś by były. Jednak organizatorzy doszli do wniosku, że jak już figura stanie, to nikt jej nie rozbierze. I się nie pomylili. Reprezentujący lokalną Inspekcję Nadzoru Budowlanego naczelnik Jan Smolarz przyznaje, że obiekty postawione bez pozwolenia podlegają rozbiórce. Ale w wymiarze symbolicznym to chyba nie byłoby właściwe, żeby Jezusa ciąć palnikiem czy inaczej jeszcze jakoś rozbierać. On sam wiążących opinii jednak wystawić nie może, bo właśnie się o tym pomniku dowiedział. Z jego perspektywy urzędowo użyteczna będzie kontrola. A społecznie wskazana legalizacja. Ręka Boska I tak małymi kroczkami Rycerze Jezusa Chrystusa budują mu królestwo na ziemi. Tej ziemi. Ustrońska parafia na Zawodziu miała szansę zupełnie nie przejść do historii. Na patrona wybrała sobie św. Brata Alberta, który był bardzo modnym świętym w latach 80. Ale w 90. radził sobie znacznie gorzej, choć kapitalizm zaczął dawać szerokie pole do popisu w kwestii pomagania biednym i bezdomnym. Proboszcz Tadeusz Serwotka dwoił się i troił, ale poza postawienie skromnej kaplicy wyjść nie mógł. Parafia działa przy uzdrowisku. Kuracjusz serce ma szczodre, ale – wydrenowany przez chorobę – kieszeń pustą. Na 500 parafianach domu Bożego nie zbudujesz. A do tego region trudny, bo w 30 proc. zaludniony przez ewangelików. No i zdarzył się cud, choć ksiądz uczciwie przyznaje, że nie od razu poczuł rękę Boską. Pierwszy telefon od nieznajomego darczyńcy obiecującego mu wybudowanie kościoła po prostu zbył. Ale nieznajomy był uparty. I tak na początku nowego wieku zaczęła się budowa kościoła na Zawodziu. Proboszcz zastrzegał, że chce mieć mały drewniany kościółek. Darczyńca też postawił warunek – żeby parafia zmieniła patrona na Chrystusa Króla Wszechświata. Drogą kompromisu postawiono spory murowany kościół, ale obity drewnem. A parafia za zgodą kurii dopisała jeszcze jednego patrona. Brat Albert zgodnie z duchem czasu odsunięty został nieco w cień do bocznej nawy. Stawiając kościół tajemniczy darczyńca odbił na nim mocne piętno estetyczne, które miejscowi interpretowali jako rodzaj gustu właściwy dla osób świeżo wzbogaconych na przyprawie do zup (na tym asortymencie darczyńca zbudował swoją finansową potęgę). Nagromadzenie zdobień i malowideł z motywem róży, rzeźba Chrystusa w nakryciu głowy, czy panteon błogosławionych z ciągle niebłogosławioną pielęgniarką – wszystko to dziwiło, ale nie szokowało. Gdyby parafianie byli mocniejsi w teologii, dużo więcej wiedzieliby o własnym kościele, którego wystrój jest jednym wielkim hołdem dla Rozalii Celakówny (1901–44 r.) i kultu Chrystusa Króla Wszechświata, który Celakówna głosiła. Imieniem tejże patronki propagatorzy objawień nazwali swoje stowarzyszenie – nazywa się ono Róża. Dziwne nakrycie głowy Chrystusa Koronowanego pojawiło się w jednej z wizji Celakówny. Pielęgniarka w kościelnym panteonie to nie kto inny jak Celakówna właśnie. Dla pełnego przekazu w kościele przydałaby się jeszcze wizja lawy niszczącej te kraje, które nie zgodziły się intronizować Chrystusa. Ale widocznie darczyńca nie chciał stawiać kawy na ławę. Wraz z kościołem postawił za to wysoki na 10 m postument zakończony zieloną kulą. Jak można było wyczytać z tabliczki umieszczonej na postumencie, w jego wnętrzu zatopione zostały cztery kamienie, które darczyńca przywiózł z Ziemi Świętej. Przez prawie sześć lat parafianie myśleli, że to gotowe dzieło. Nikomu nie przyszło do głowy, że dzieło czeka na piąty element. Ostatecznym autorem posągu wieńczącego postument został krakowski rzeźbiarz Robert Pigoń. Ostatecznym, bo rozmowy prowadzone były jeszcze z innymi artystami, ale nie dość mocno czuli oni wizję anonimowego darczyńcy. Kwestią sporną pozostawały również jego ingerencje w projekty. Sam Robert Pigoń współpracę z darczyńcą nazywa wzorcową. Co prawda pierwszy projekt jego autorstwa został odrzucony, ale już drugi w pełni zaakceptowany. Poszło tym szybciej, że pomiędzy artystą a fundatorem wywiązała się wspólnota myśli i przekonań. Na przykład w kwestii złego zarządzania ojczyzną przez nieodpowiednie osoby. Stąd w królewsko-cierniową koronę wplecione zostało godło II Rzeczpospolitej, kiedy to Polską rządzili właściwie właściwi ludzie. A tak naprawdę najlepiej byłoby, gdyby Polska wróciła do wielkich tradycji Jagiellonów, kiedy była tak dobrze zarządzana, że sięgała od morza do morza. W związku z tym w koronę wkomponowano jeszcze lilie Andegawenów. Symbol ten umiłowała sobie święta królowa Jadwiga. Gdyby tacy święci ludzie rządzili teraz Polską, to pomników tego typu stawiać by nie trzeba. No chyba że jeden nad jednym morzem, a drugi nad drugim. A że jest, jak jest, darczyńca przekonał artystę, że tym artystycznym krzykiem obudzą Polskę. A jak już obudzą i będzie znów dobrze zarządzana, to najwyżej zdemontuje się koronę cierniową, bo przecież w prawdziwie wolnej Polsce Chrystus cierpiał już nie będzie. Obecnie cierpi artysta, który czytając fora internetowe utwierdza się w przekonaniu, że jednak fundator miał rację. Dokonuje się decydująca walka pomiędzy dobrem a złem. Zło triumfuje zwłaszcza w Internecie i – co gorsza – pod płaszczykiem dobra. Bo jak inaczej nazwać wpisy, w których wylicza się, ile dzieci można by wykarmić za samo złoto, które poszło na pozłacane berło długie na 3 m, koronę wysoką na metr czy jabłko wielkości człowieka, o medalionie nie wspominając. A jeśli już ktoś tak przelicza Chrystusa na dzieci, to nie powinien zapominać, że artysta też ma dzieci i przecież utrzymuje je obecnie z zapłaty za rzeźbę. Na szczęście nie wszystkie media przyłączyły się do ataku. Jeden z głównych portali informację o postawieniu pomnika Chrystusa umieścił w dziale turystyka. Sam anonimowy fundator przed złem oddzielił się murem pracowników swojej stacji benzynowej. I musiał być w tym bardzo konsekwentny, bo pracownicy bali się nawet do niego zadzwonić, żeby mu powiedzieć o wizycie mediów. Ostatnia szansa Trzymając się objawień służebnicy Celakówny, Ustroń po postawieniu pomnika ma szansę wyjść obronną ręką z kataklizmu. Niebawem spadnie on na tych, którzy nie chcą intronizacji Chrystusa na Króla Polski (w dalszej kolejności – Króla Wszechświata). Jezuita ksiądz Tadeusz Kiersztyn, który prowadził Biuro Postulacji Celakówny, dążące do wyniesienia jej na ołtarze, nie ma złudzeń, że świat dostał ostatnią szansę na ocalenie. W licznie publikowanych w Internecie pismach tłumaczy to tak: „Rozalia w wielkiej wizji dotyczącej zniszczenia świata widzi popękany glob ziemski i gorejącą lawę niszczącą niczym biblijny potop wszystkie kraje i narody, które odmówiły uznania Jezusa swym Królem. Scena ta jest ponadto całkowicie zgodna z Apokalipsą św. Jana, a także z ostrzeżeniem przekazanym światu przez Matkę Najświętszą w Fatimie w 1917 r., w czasie wielkiego tryumfu masonerii”. Wątki związane z masonerią to już twórcze rozwinięcie pism Celakówny, za co ksiądz Kiersztyn w 1998 r. pożegnał się z zakonem i prawem do mówienia w imieniu Kościoła. Jednak nałożone na niego zakazy tylko wzmogły w nim wolę walki o prawdę. Rzuconą przez hierarchów rękawicę podjął w Internecie: „Od kilkunastu lat władze duchowne zmuszały mnie, bym zaparł się Jezusa Króla i bym wraz z narodem Izraelskim wybrał Barabasza, tak jak to uczyniły one na fali soborowych przemian. Gdy sztandaru Jezusa Króla Polski mimo wszelkich gróźb, kar i nacisków nie chciałem wypuścić z dłoni, postawiono mnie, tak jak ongiś górników z »Wujka«, przed plutonem »egzekucyjnym«, którym dowodził sam kard. Stanisław Dziwisz, i nie strzelano do mnie z broni palnej, lecz popełniono na mnie mord moralny przy użyciu broni, znanej dobrze siłom ciemności”. W 2010 r. ksiądz Kiersztyn opublikował książkę „Zatrute źródło – masoneria”, w której demaskuje ową masonerię, czyli rządzące elity (w tym kościelne) jako pomocników Lucyfera. Przez długi okres ksiądz Tadeusz Kiersztyn działał w pojedynkę. Jednak kilka lat temu zyskał potężne wsparcie w osobie księdza dr. hab. Piotra Natanka, który kilka miesięcy temu został objęty przez krakowską kurię zakazem sprawowania posługi kapłańskiej poza parafią i zakazem publicznych wystąpień. (Ostatnio ksiądz Natanek odmówił występu na antenie „Faktów” TVN, wytrącając sprawnym ciosem kamerę z rąk kamerzysty i rzucając klątwę na ekipę). Kuria zabroniła również księdzu Natankowi występów w Internecie. Jego odpowiedzią było stworzenie internetowej telewizji, która robi oszałamiającą karierę. Ponad pół miliona ludzi obejrzało na YouTube księdza, który używanie żelu do włosów traktuje jako pierwszy krok w kierunku szatana. Rozsyłany jako żart filmik w krakowskiej kurii śmiechu nie wywołuje. – Dwóch księży jeszcze schizmy nie czyni. A do Kościoła jest zawsze droga powrotu – uspokaja ksiądz Robert Nęcek, rzecznik prasowy kurii. Ale inni księża podkreślają, że sytuacja jest poważna i ociera się o powtórkę ze schizmy mariawitów, których wykluczył z Kościoła papież Pius X. Tym bardziej że pomiędzy obydwoma nurtami jest sporo podobieństw. – Mariawici szczególny nacisk kładli na odnowę moralną kościelnych elit. Paradoksalnie pierwsi księża mariawici, tak jak teraz ksiądz dr hab. Natanek, wywodzili się z kościelnych elit – mówi teolog Sebastian Duda. A ksiądz Kiersztyn dodaje w swoich pismach: „Trzeba odsunąć od władzy ludzi, którzy zdradzili Chrystusa, niezależnie od tego czy noszą garnitur, czy sutannę, czy swe szaty zdobią fartuszkiem, czy purpurą”. Ksiądz Natanek przeczuwa nawet, kiedy nastąpi przesilenie: w 2017 r., czyli w 300-lecie powstania masonerii. Sam przygotował się na przyjście szatana, stawiając wysoki na 12 m pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata na terenie swojej Pustelni Niepokalanów we wsi Grzechynia. Kuria bielsko-żywiecka, na terenie której postawiono ustrońskiego 20-metrowego Chrystusa Króla Wszechświata, nie łączy tego faktu z osobami księży Natanka czy Kiersztyna. – Różne były fale. Przypływały i odpływały, a Kościół trwa. Ważne, żeby zachować wiarę i nie dać się porwać przypadkowej fali – zachęca ksiądz Eugeniusz Burzyk z kurii bielsko-żywieckiej. Kuria tym bardziej nie ma zamiaru interweniować, że nikt się oficjalnie nie poskarżył. Pomnik jest ładny. I hierarchowie wierzą, że postawiony z czystymi intencjami. Marsz dla Jezusa Utworzony w Ustroniu front walki o intronizację Chrystusa Króla na razie zastygł w wyczekiwaniu. Miejscowi i przyjezdni chętnie się fotografują z Jezusem w koronie. Ewangelicy upewniają się w przekonaniu, że stanęli po właściwej stronie, stawiając na Chrystusa w sercu, a nie w metalu. Do ataku przeszedł za to ksiądz Natanek. Legion Rycerzy Chrystusa wyposażył w purpurowe płaszcze z białym krzyżem, dawnym godłem Polski i wizerunkiem Chrystusa Króla Wszechświata na plecach. Z początkiem maja legion udał się do Rzymu na beatyfikację Jana Pawła II. Kolejne marsze mają odbywać się w innych miastach. „Marsze dla Jezusa Króla Polski nazywamy marszami ostatniej szansy dla tych miast, w których się odbywają, a także dla całej naszej Ojczyzny, gdyż poprzedzają one czas kary, który już na całą ziemię nadchodzi” – pisze ksiądz Kiersztyn.

powrót jezusa na ziemię